Ostatnie notki
Zakładki:
Lodówkozamrażarka
Nasze drugie
Piszą ludzie
Podglądam sobie czasem
Stronki odwiedzane
|
poniedziałek, 08 lutego 2010
niedziela, 07 lutego 2010
Chatka Puchatka
Zapewne niektórzy z was słyszeli o młodej niedźwiedzicy, która spać nie chciała i trafiła w końcu do Przemyśla, gdzie zapewne zamieszka jako żywa maskotka miasta. Dostała już imię - Przemysia. Jest jeszcze tylko problem z kwaterunkiem drapieżnej damy. Sprawa jest w toku. Teraz pytanie konkursowe: ile potrwa budowa wybiegu dla Przemysi?? (ja odpowiedź znam, bo ujawnił to prezydent miasta czy inny oficjel) Ułatwię wam odpowiedź wyszczególniając pietrzące się problemy. 1. Ekolodzy i inni miłośnicy zwierzyny już działają! 2. Wybieg trzeba wybudować wg standardów europejskich. 3. Miejsce juz znaleziono, ale jest do dupy (100m2, na więcej Przemysla nie stać). 4. Zapewne trzeba bedzie rozpisać przetarg na budowę. 5. Prezydent miasta ma silną opozycję polityczną. 6. Miś i jego domek nie był przewidziany w Planie Przestrzennym Zagospodarowania. 7. Wybieg za darmo na pewno nie powstanie.
sobota, 06 lutego 2010
Parytety, kotlety i bzdety z kuwety
Stanowczo protestuję przeciwko parytetom!! Jeśli wejdą w życie parytety na poziomie 50%, czyli jeśli kobiety dostaną prawo, a mężczyźni zostaną obciążeni obowiązkiem udzielenia co najmniej połowy miejsc w jakiejkolwiek otwartej społecznie grupie (czy to listy wyborcze, czy gremia wybieralne lub z mianowania) kobietom to... okaże się, że jako mężczyzna będę dyskryminowany. Tu kłania się matematyka. Jeśli zapewnimy kobietom co najmniej połowę miejsc na listach wyborczych będzie to znaczyło, że kobiety są uprzywilejowane w stosunku do mężczyzn. One mogą mieć przewagę (mogą zająć 55%, 60%, 80% miejsc), a mężczyźni są skazani co najwyżej na równowagę i tylko wtedy gdy liczba osób jest parzysta. Ten układ jest zero-jedynkowy (zakładam, że nie ma płci trzeciej). Przypomnę także, że gdyby powstała Partia Chorych na Raka Prostaty musiałaby zrezygnować z uczestnictwa w jakichkolwiek wyborach, bo znalezienie kobiety z chorą prostatą może być dość trudne.
wtorek, 02 lutego 2010
poniedziałek, 01 lutego 2010
Błagam, feministki, nie kompromitujcie się!!
Błagam wszystkie feministki świata, błagam na kolanach: KURWA, NIE KOMPROMITUJCIE SIĘ!! Ja potrafię strawić wszystko, ale nie głupotę połączoną z bezmyslnością wciskaną mi jako prawdę absolutnie objawioną. Bo mi się mózg buntuje!! (a kiedyś naprawdę nawet popierałem feminizm)
niedziela, 31 stycznia 2010
Klikanie to nasz wielki, patriotyczny, zbiorowy obowiązek
Maria Mileńko, studentka poznańskiej ASP na radną, na posłankę, na prezydenta!!! Na sekretarza generalnego NATO!! A co?? Nie wolno mi?? Młoda, ładna i utalentowana... w każdym razie lepsza od Tuska, Buzka i Sikorskiego razem wziętych.
Otóż owa studentka zaprojektowała plakat na konkurs. Konkurs europejski, co jest w tej historii niezwykle ważne. Plakat niezwykły, oficjalny plakat Dnia Europy 2010, na zadany temat: "I love Europe". Zwycięzca zostanie wyłoniony w głosowaniu internetowym i to jest jedyny mankament tego konkursu. Ponieważ o tym, który plakat wygra w tym konkursie decydują laicy posiadający dostęp do internetu polskie media już się napaliły, podnieciły i... mobilizują Polaków: "klikajcie, pomóżcie wygrać Polce!!". Potrzebny jest sukces! Musimy pokazać wszystkim, że Polka potrafi. Europa musi rozdziawić gębę w podziwie dla polskiej studentki. Gdyby jeszcze zagrali w Brukseli z tej okazji "Mazurka Dąbrowskiego" to media popłakałyby się wzruszone popadając równocześnie w euforię graniczącą z orgazmem. To byłby sukces i nie możemy zaprzepaścić szansy nań. Klikanie to nasz wielki, zbiorowy, patriotyczny obowiązek!!! Właściwie bez znaczenia jest sam plakat. Gazety i portale prezentują co prawda dzieło polskiej artystki, ale żeby już zobaczyć plakaty konkurujące, to trzeba się trochę wysilić, poszukać. Bo to przecież rzecz drugorzędna z kim konkuruje Marysia Mileńko. Ona powinna dostać głosy Polaków, bo jest Polką, bo urodziła się w Świnoujściu a nie w Hamburgu czy Metz. Nie jest to co prawda kryterium artystyczne, ale jakie to ma znaczenie? Liczy się sukces... w ilości kliknięć w internecie. Dobrze, że nie stajemy do konfrontacji z Chińczykami, bo oni jak się zawezmą to potrafią wyprodukować 10 mln. kliknięć na minutę. W takiej walce nawet chiński kawałek papieru toaletowego wygra z Picassem. Konkurs jak konkurs. Nagrody nie są duże i właściwie nie ma o czym mówić gdyby nie... ta żenująca polska "napinka". Leczenie kompleksów?? Szukanie sukcesów jakichkolwiek i gdziekolwiek. Byle mówiono o nas w Europie!!
A oto ten plakat. Podoba mi się. Prosty i zwięzły.
Angino, mówisz MASZ - :-)
środa, 27 stycznia 2010
Orwell to cienki bolek przy GIODO
GIODO - hehehe, to brzmi jak połączenie Gizmo z Frodo... No i ten GIODO (Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych) okazał się durniem w dodatku na usługach jeszcze większych durni. Oto co wymyślił i jak swój debilizm uzasadnił... Prokuratorowi Generalnemu i Sejmowi, idąc tą samą ścieżką logiki półgłówka, proponuję zalegalizować gwałty, kradzieże i rozboje. Skoro mimo zakazu ludzie i tak gwałcą, kradną i napadają to nie ma co utrzymywać fikcji tylko zalegalizować te uczynki. GIODO postanowił więc ulżyć w żałosnym i pełnym smutnych doświadczeń życiu znękanych polskich biznesmenów i pozwolił im zaglądać ludziom już nie tylko w dowody osobiste ale i w karty chorobowe, psychikę, historię i życiowe plany. Na dobrą sprawę przyszły (bo nikt nie mówi, że badany zostanie zatrudniony), potencjalny pracodawca dowie się o chcącym pracować więcej niż ktokolwiek, nawet współmałżonek bezrobotnego. A co na to biznesmeni?? Oczywiście są za. A kto by nie był?? W końcu informacja to władza. I tu... znowu argumenty z dupy wyjęte ("pracodawca powinien dokładnie wiedzieć komu powierza swój majątek" - to usłyszałem dzisiaj w radiu z ust jakiegoś idioty z Lewiatana). Kurwa, jeśli "byznesmen" nie ufa ludziom i nie potrafi dobrać sobie pracowników to niech zajmie się agroturystyką i zatrudnia tylko swoją rodzinę. Z zupełnie przeciwnego punktu widzenia: domagam się, aby KAŻDY przedsiębiorca rejestrując firmę przedstawił zaświadczenia: - o niekaralności (czy aby przypadkiem nie zbankrutował już kiedyś nie wypłacając pensji pracownikom wzglednie czy nie był karany za molestowanie seksualne, gwałt, pobicie itd.) - o tym, że nie cierpi na żadne choroby psychiczne (czy nie bywa agresywny, czy nie ma paranoi, psychozy, neurozy itp.) - o wypłacalności (zeznanie majątkowe) oraz, żeby złożył w banku depozyt równy miesięcznemu funduszowi płac na wypadek gdyby zechciało mu się wystawić pracowników do wiatru. W końcu pracownik ma prawo wiedzieć dla kogo pracuje przez miesiąc za obietnicę wypłaty. To wymaga chociaż odrobiny zaufania, ale pracownik nie może zaufać komuś, kogo nie zna. Powinien więc dowiedzieć się trochę więcej o pracodawcy.
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Przestępczość niezorganizowana
W Nowym Jorku zło i występek czai się wszędzie... (na zdjęciu: atak gangsterski na polskiego turystę w zaułkach Bronxu)
niedziela, 24 stycznia 2010
Kupujcie te pieprzone orzeszki
Możecie mnie ukrzyżować za mą herezyjną myśl. Ja niestety już taki jestem, że w dupie mam to, co inni o mnie myślą. Cały świat się zatrząsł. I trzęsie się nadal. Najpierw ziemia zadrżała pod Haiti. Potem zatrzęsły się rządy państw, w porównaniu z Haiti, bogatych. Teraz trzęsą się społeczeństwa w ramach pomocy wyspiarzom. Leją się łzy me czyste, rzęsiste, krokodyle i tyle!! George Clooney, Angelina Jolie (uwielbiam to nazwisko; ciekawe, czy ona jest naprawdę JOLIE??), Joanna Brodzik i Marek Siudym zbierają (lub dają swój) szmal na Haiti. Idzie akcja na całego. Polska wysłała na wyspę towar i sprzęt przy okazji znowu zaliczając kompromitację z samolotem. Tusk w porywie serca wysłał jakieś pieniądze, uaktywniły się fundacje i agendy. Interes na tyle się rozkręcił, że nawet geologowie dostali szansę wystąpienia na małym ekranie a dziennikarze mają hita i nie muszą się zbytnio martwić o skomponowanie serwisu wiadomości na dzień jutrzejszy. Ileż ja razy w swoim długim życiu widziałem ten kontredans?? Indonezja, Filipiny, Włochy, Timor, Sri Lanka, Suazi, Afganistan, Iran, Chiny, Chile, Meksyk, Tajlandia, Bangladesz... tego kwiatu to pół światu. Za każdym razem to samo. Przez miesiąc, dwa, rąk jest tak dużo do pomocy, że połowa z nich z braku roboty nie jest wyjmowana z kieszeni. Każdy przelicytowuje się sumami dolarów i euro. Ekipy ratowników jeżdżą tam i z powrotem nie wiedząc w końcu, komu i jak pomóc. Za miesiąc im przejdzie. Za miesiąc prezydenci i premierzy bogatych państw wytrzeźwieją i zaczną liczyć pieniądze budżetowe. Za miesiąc ONZ zbierze się na posiedzeniu i znowu nic nie uchwali. Za miesiąc dziennikarze zajmą się kryzysem rządowym w Austrii. A teraz do rzeczy. To trzęsienie ziemi w Haiti, gdyby nie wielka liczba ofiar ludzkich, byłoby najlepszym, co mogło się przydarzyć temu państewku. 80% dzisiaj zatroskanych obywateli tłustych społeczeństw 2 m-ce temu nie wiedziało gdzie leży Haiti i w ogóle co to jest. Bogaci jeździli grzać dupy "na Dominikanę" nie wiedząc, że to jest właśnie Haiti (Hispaniola), tyle tylko że oni trafili do kurortów po odpowiedniej stronie granicy, czyli do Dominikany a nie żyjącego w nędzy Haiti. Teraz już będą wiedzieli. Świat nareszcie zobaczył Haiti, kraj zapomniany i pokazywany tylko przy okazji kolejnego puczu wojskowego lub zamachu stanu. Haiti, kraj od dawna odwiedzany już tylko przez agentów CIA i handlarzy narkotyków. Kraj, który nie załapał się na europejską koniunkturę turystyczną w kierunku Karaibów, bo jest "niestabilny politycznie". Jeden z najbiedniejszych krajów świata, chociaż nikt nie potrafi wyjaśnić dlaczego? Kto i jak zaszczepił tę nędzę i dlaczego względny dobrobyt sąsiadów nie promieniuje? Kto okradał Haiti tak skutecznie? Jaka wielka siła za tym stoi? Teraz Matka Ziemia przypomniała światu o tym skawku lądu. Promocja dość kosztowna ale jakże skuteczna. Nawet Angelina Jolie i Joanna Brodzik już wiedzą, gdzie jest Haiti. Niestety, czas ucieka. Haiti musi wykorzystać swoje 5 minut do maksimum. Musi na dłużej wryć się w pamięć bogatych, bo wkrótce doniesienia z wyspy spadna na drugą, trzecią lub dziesiatą stronę wiadomości, a wtedy to "po herbacie". Gwardia idzie po trupach, nie liczy rannych. Kto upadnie, już nie ma szans na powstanie. Nauczony doświadczeniem czarno to widzę, ale być może Haitańczykom uda się to, co nie udało się nigdy nikomu. Może oni powstaną?? Może kiedyś dzięki dzisiejszemu zainteresowaniu bogatych Haiti (państwo) będzie żyć w miarę normalnie? Nie tylko woodoo i piłka nożna, ale turystyka i taniec. Tak niedaleko jest Jamajka, Dominikana i Gwadelupa... Niedaleko po wieloma względami. Niestety, a może stety, nie jestem naiwny. W pierwszym odruchu serca USA wysłało na Haiti... USMarines, lotniskowiec, kążownik i kilanaście niszczycieli. Niby dobrze, w takich sytuacjach ważne jest zachowanie ładu i porządku, ale... tego ładu nie ma, bo amerykańscy żołnierze pojechali ochraniać lotnisko, hotele i ambasadę USA a na ulicach i tak rządzą gangi i bandyci. Początek jest więc fatalny, najgorszy z możliwych. Do akcji przystąpiły fundacje i grupy ludzi "dobrej woli". Niby dobrze, ale kiedy słyszę, że Ochojska pieprzy o odbudowie szkół kiedy tam ludzie są głodni, nie ma prądu, szpitali, lekarstw i bezpieczeństwa, to wydaje mi się, że ta kobieta żyje w Matrixie. Szkoły to najmniejszy problem Haiti. I niech ona tam nie wozi kredek i zeszytów. Na razie zadeklarowane są ogromne jak na Haiti sumy pomocy pieniężnej. Żeby tylko nie skończyło się jak w Iraku, że 95% kwot wróciło do firmy należącej do sekretarza stanu USA. Obawiam się niestety, że tak może być. Serce szybko stygnie a "biznes jest biznes". Czy żołnierze USA mają w ogóle w planach opuszczenie kiedykolwiek wyspy? Bo tu wielu kręci własne interesy. Caritas Polska zbiera pieniądze... musiałbym chyba sobie wódką wypłukać zupełnie mózg, żeby dać im chociaż złotówkę. Caritas Polska ma zapisane w statucie, że połowa przychodów tej instytucji wydatkowana jest na... misje. Dokładnie, 50% wpływów wysyłana jest pierdzącym w stołek katabasom szerzącym prozelityzm w Rosji. Sorry, ja się nie piszę na utrzymywanie nierobów i darmozjadów. Czy Haiti ma szansę wykorzystać szansę, jaką dało jej tragiczne trzęsienie ziemi?? Szansę ma, jakieś 5% szans, lecz chyba niewiele od niego zależy. Ważne jest jak świat postąpi z Haiti. Na razie wszyscy wlepiają wzrok i współczują, ale z samego współczucia chleba nie będzie. Haiti potrzebuje pomocy mniej namiętnej a bardziej racjonalnej. Ratownicy wyjadą, wyjadą też lekarze i księża (niech mi ktoś wyjaśni, po jakiego grzyba pojechał z Polski na Haiti kapelan? Mało tam darmozjadów do karmienia?). Wtedy przyjechać powinni inżynierowie i technicy. odbudować. Odbudować lepiej niż było, bo było beznadziejnie. Haiti potrzebuje normalności. Nie trzeba im demokracji wprowadzanej przez wojska amerykańskie, ale demokracji spokojnie żyjącego państewka wyspiarskiego położonego w jednym z najpiękniejszych zakątków globu. Najgorsze co może ich spotkać, to zaliczenie do "strategicznych rejonów". Tu przypomina mi się Tewie Mleczarz, który mówił: "Panie, wiem, że jesteśmy Narodem Wybranym, ale czy nie mógłbyś od czasu do czasu wybrać sobie kogoś innego?" Haiti nie musi być stale na pierwszych stronach gazet. Tam jest Afganistan, Palestyna, Liban, Iran, Kaszmir i niezbyt im to służy. Jest jednak szansa dla Haiti i jemu podobnych państw. Bono swego czasu ujął to doskonale, kiedy cały świat dyskutował o ogromnym zadłużeniu krajow Trzeciego Świata: "Nie trzeba wiele robić, by pomóc tym krajom. Po prostu, kupujcie te pieprzone orzeszki!!" (Chodziło o orzeszki ziemne produkowane w Ameryce pd. których cena była tragicznie niska. Z tej samej beczki: cały bogaty świat objada się czekoladą a kraje produkujące ziarno kakaowe należą do najbiedniejszych - czy to nie absurd?). Odbudować Haiti da się. Zamienić go w drugą Dominikanę czy Martynikę też. Nie jest ważne ile teraz wpompuje się pieniędzy pomocowych. Ważne co będzie się działo na wyspie za rok, za dwa. Wystarczy tylko nie okradać.
środa, 20 stycznia 2010
5 minut
On uważa, że to akurat tyle ile trzeba. Tyle wystarczy i jest super. Ona wie, że to kicha, popelina, żenada i niedoróbka. W 5 minut można odrobić czterobramkową stratę w piłce ręcznej. 5 minut gotuje się jajko na twardo. 5 minut to aż za dużo na znokautowanie Gołoty. 5 minut, wg. Niej to za mało na cokolwiek. Subiektywne postrzeganie upływającego czasu. W 5 minut ONA orgazm może osiągnąć tylko kiedy sama sobie to zrobi.
(Polska wygrała ze Szwecją na Mistrzostwach Europy)
wtorek, 19 stycznia 2010
Współczuję Wiedzy
- "Czy posiadł pan wiedzę...?" A ja się dopytam: jeśli posiadł pan wiedzę, czy Wiedza była z tego zadowolona czy też stawiała opór??
To tak na marginesie bełkotu Komisji "hazardowej". A najsmutniejsze jest to, że w całym tym towarzystwie najlepiej prezentuje się Kamiński, czyli facet, którego nie lubię, bo też ma swoje na sumieniu.
piątek, 15 stycznia 2010
Hardkorka
(Playmate styczeń CZYLI MARZEC 1967) ... to były czasy... (sorry za to zdjęcie, ale prawda jest równie naga jak okrutna)
czwartek, 14 stycznia 2010
Dobre strony dekoniunktury
Sklep w pobliżu idzie do likwidacji więc właściciel obniżył wszystkie ceny o 20% by pozbyć się towaru. A handluje alkoholem i tytoniem. Właśnie zakupiłem sobie dwie butelki Byczej Krwi rodem z Egeru po 10 zł/but. Kupiłem i wysuszam. Wasze zdrowie.
wtorek, 12 stycznia 2010
O dupie Maryni naukowo
Europa to bogaty kontynent, więc zdarza się, że dużą część tego bagactwa najzwyczajniej marnotrawi. Szczegolne pole do popisu w tej dyscyplinie (marnotrawstwo) mają naukowcy. Oni sobie coś tam dłubią, coś badają, coś analizują i nikt od nich nie oczekuje konkretnych wyników. Zawsze mogą powiedzieć, że się nie udało. Jednak szczyt marnotrawstwa osiągneli badacze angielscy, którzy odkryli, że... duża pupa i masywne uda są dobre dla zdrowia. To "odkrycie" doktorków z Oxfordu zapewne wymagało mnóstwa badań i wielu tysięcy euro. A ja mogłem im to powiedzieć za darmo. Zawsze twierdziłem, że ten kobiecy tłuszczyk jest darem Boga, potrzebnym zarówno kobiecie jak i facetowi. Natura NIGDY się nie myli. Z zupelnie innej perspektywy patrząc mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że niewiasty dobrze wyposażone na pupie i udach są: - milsze - namiętniejsze - pogodniejsze - weselsze - seksualnie energiczniejsze - itd itp
niedziela, 10 stycznia 2010
Inwazja Obcych na Telewizję Publiczną
Czy ja mam problemy ze słuchem??? NIE, stanowczo, NIE. Wzrok mi wysiada, fajki rozwaliły mi smak i węch, ale słuch mam dobry, niestety. Tak gdzieś od trzech, czterech lat z tendencją wzrostową atakuje mnie z ekranu publicznej telewizji głoska Ź w wyrazie marŹnąć i innych jego odmianach. Wszyscy oni: marźną są zmarźnięci są zmarźluchami Jako Ślązak o korzeniach czeskich nie mam problemu ze zbitką dźwiękową RZL czy RZN. I taka zbitka, choć trudna dla aparatu mowy jest jedyną poprawną w literackiej polszczyźnie! Nie wiem, może to jest jakiś mazowiecki albo poleski regionalizm, ale mnie aż zęby bolą, gdy to slyszę. Ciekawe, co powiedzieliby "obcy", gdyby ktoś na wizji ogólnopolskiej zaczął strzelać ancugami, luftami, banami, halbami czy flaszkami??
piątek, 08 stycznia 2010
czwartek, 07 stycznia 2010
Car Donald, szef Donald, kacyk... też Donald
Kocham ten kraj. Kraj europejski, ponad tysiącletni a jednak dziki. Afrykański z charakteru, kacykowaty i przeżarty głupotą zmieszaną z arogancją domorosłych kacyków. Co musi się stać, by jakiś dygnitarz, odważnie i uczciwie ogłosił w świetle reflektorów, że jest idiotą, nawalił i podaje się do dymisji, ponieważ uznał, że nie nadaje się na zajmowane przez siebie stanowisko?? Dlaczego w tym kraju każda świnia tak mocno broni swego miejsca przy korycie?? Nawet wiedząc, że postępuje bez honoru, jak mała kanalia. Do łez ubawienia jednak doprowadził mnie dzisiaj Donald. Widzi pan premier, że ani Kopacz, ani szef NFZ nie zamierzają ustąpić, bo brak im OBYWATELSKIEJ ODWAGI do przyznania, że skompromitowali się. Co więc robi Tusk?? Wzywa ich na dywanik jak car, albo cesarz bizantyjski co najmniej. Reaguje z wysokości tronu. Podwładni czekają na objawione decyzje. I.... i.... i.... gówno, kupa, śmietana i jogurt. Donald podjął decyzję godną właściciela warzywniaka na bazarze. Zabrał pracownikowi pensję. Kurwa mać, i to ma być decyzja szefa rządu w 40-milionowym europejskim kraju?? Zabranie pensji?? Tak postepują "byznesmeni" z pomiatanymi pracownikami półlegalnej szwalni pod Żyrardowem, ale nie premier!! Takie ręczne sterowanie urzędnikami jest dość popularne w równikowych republikach czarnej Afryki lub na Bialorusi. I... zastanawiam się, czy przypadkiem nie jest to pic na wodę fotomontaż? Czy premier może komukolwiek zabrać wynagrodzenie za pracę?? Premię zabrać może, ale pensję?? Zresztą szef NFZ nie będzie płakał, bo dostanie wkrótce kilkadziesiąt tysięcy premii rocznej. Znowu pozory stanowczości. Obrazek dla publiczności?? Twardy i zdecydowany Donald zadziałał!! A co z panią Kopacz?? Ona nie odpowiada już za bezpieczeństwo zdrowotne Polaków?? Jeśli nie odpowiada, to może w ogóle zlikwidować jej resort?? | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||